Tak, lubię, jak okazuje się, że można zrobić coś, czego uczymy się że nie można tego zrobić.
Na przykład tego, że „strings are immutable”, albo jak kto woli, że łańcuchy znakowe są niezmienne. To znaczy jak mamy zmianę, to tak naprawdę tworzy się dla nas pod spodem nowy string. Czy to prawda? No jeżeli zamkniemy się do bezpiecznego kodu zarządzalnego to jest prawda, jednakże ogólnie da się zmodyfikować stringa, pod warunkiem że odtańczymy taniec szamana (użyjemy wskaźników), przeskoczymy nad ogniem (czyli nasz kod będzie w sekcji unsafe) i zagrozimy śmieciarzowi by trzymał się od naszej zmiennej z daleka (więc zablokujemy „wskaźnik” na stercie).
Więc zróbmy tak, by w naszym stringu poszło oczko.
Zagubiona wśród własnych myśli - Piatkosia's blog
Kupiłam trochę z ciekawości, trochę z heheszku. Procent zrobił promocję i uznałam że kupię. Tak, mówimy o TYM kursie gita, dostępnym pod https://kursgita.pl/ .
Kupiłam kiedyś tam, ale w międzyczasie studia, praca, te sprawy, zostawiłam sobie kurs do zrobienia na później.
No i zrobiłam go jakoś wczoraj do końca i co mogę powiedzieć? Planowałam takie cuś, że jak niczego się nie nauczę to zażądam zwrotu i nie musiałam tego robić. Polecam – jako zamiennik czytania dokumentacji, zwłaszcza, że jest tam sporo ciekawostek.
A wiecie że zamiast ciągnąć repo 2 raz żeby mieć 2 branche na raz zcheckoutowane można go sklonować z już zassanego repo? Przydatne przy mobilku. Albo że może mieć zdalnie i lokalnie inną nazwę (starczy dwukropek)? Albo że można robić „lokalne ignory” nie psując innym repa? Znacie znaczenie „-„, „@” czy „^”? Tego typu smaczki można było w tym kursie znaleźć. No i wiele więcej.
Dobra, skoro już się tu zalogowałam, to wrzucę parę słów „co u mnie”. W końcu dawno nie pisałam, ktoś mógłby pomyśleć że nie żyję. Ale…
Chcę commanda mieć w obiekcie klasy wyżej, niekoniecznie w List<Items> . Usuwanie mogę zrobić tak o: Dajemy mu x:name’em imię (w moim przypadku „Main”) a…
Chciałam to wstępnie wrzucić jako post na fejsa, ale chyba się skończy wpisem na blogu.
Maseczki nosić warto, są fajne. Co do rękawiczek – od zawsze wykonuję w nich wszelkie prace, więc jestem przyzwyczajona. Szkoda tylko że tak podrożały:( Paczkę kupowałam zwykle za 9 złotych a teraz trzeba 60 i więcej wydać. Jak tak dalej pójdzie, nie będzie mnie stać na mycie naczyń, a wiadomo że jednorazowe rękawiczki są jednorazowe.
Hejo. Dziś krótko. Zapraszam was na pirca. Bo się zmienia. Bo jest IRCv3 ready (https://ircv3.net/support/networks)Bo admini są pomocni, ale sami się nie wpieprzają między wódkę…
Hejo.
Weszłam sobie do analiz i postanowiłam wziąć pierwsze z brzegu zapytanie od wielkiego G.
Tym razem będzie to „c# konwersja string na int”.
Ludzie szukają krótkiej odpowiedzi więc jej udzielę.
string napis = "123"
int moja_zmienna = Int32.Parse(napis);
W Internecie jest bardzo dużo informacji, które są kłamstwem, manipulacją, albo przynajmniej opinią. Mamy to w ogromnej ilości i nie bardzo wiadomo komu wierzyć. Najlepiej szukać informacji u źródła.
Notkę piszę głównie dla siebie, bo łatwiej jest jakoś mi przeszukiwać tego bloga niż dysk i pliki .txt na nim, a jako że co jakiś czas komuś tą komendę przeklejam, innym też się przyda.
Sprawa jest taka. Do niektórych maszyn używam hyper-v, do innych virtualboxa . Ponad to jak nie używam hyper-v to wiadomo, windows sam go używa do własnych potrzeb. Ostatecznie prędzej czy później przy dychu lub wyżej pojawi nam się taki obrazek:
Nic to. Siedzę w pociągu i czytam książkę.„Powinni ich zamknąć za sam fakt istnienia. Skoro nie wiemy który to z nich – niech odpowiedzą wszyscy”…
Nie będę ukrywała, problem pojawił się u mnie w pracy. Mamy sobie skrypty SQLowe (w tym przypadku MS SQL). Dużo skryptów. Są one uruchamiane, jak supporter chce „podnieść” wersję bazy. Mamy też w folderze ze skryptami plik runme.bat, który posiada coś takiego:
Po miesiącu wrócił do mnie z gwarancji lapek – w pełni sprawny i gotów do działania. Trzeba więc na powrót przenieść do niego wszelakie projekty. W tym… api webowe.
Zależało mi na selfhostowaniu – ktoś mógłby powiedzieć – przecież iis nie ma takich problemów. Ale to już serwer HTTP i tak ręka mi drży jak mam go odpalić, więc wolę nie, przynajmniej na razie.
Mówiłam już jak bardzo kocham projekty webowe? Między innymi dlatego.
Mam taką manierę, że jak ogarnęłam jak się coś robi w jednym miejscu, czasami się rzucam na pałę i zbyt analogicznie próbuję to zrobić w drugim.
Bawiłam się w autofac pod desktopem i fajnie było, więc próbując uczyć się pisać webapi (pod kątem pisania pracy dyplomowej) postanowiłam że sobie też poużywam, bo zaczęło mi się podobać, że jak chcę użyć funkcji z innej klasy, to zamiast kombinować z tworzeniem klas z jej zależnościami, po prostu wrzucam interfejs w konstruktor i gotowe, mam całkiem świeży obiekt na moje potrzeby.
Także miałam sobie klasę z jedną metodą
Jedną z zalet tego, jak coś się robi jest to, że czasami coś udaje że działa. A jak to mówi mój wybranek życiowy – „Jak coś czasami nie działa, to to nie działa”. Także piszę sobie kod uczelniany typowo, i w którymś momencie, ten wg mnie „skończony” projekt próbuję odpalić poza debuggerem. I tak zaczyna się moja historia, bo okazuje się, że to NIE działa. No chyba że uruchomię poza debuggerem i potem debugger podepnę.
Zacznę może od opisania problemu jaki miałam wczoraj w pracy. Ładuję sobie z bazki dane (acz ich źródło jest w tym momencie tak istotne jak skład obecnego parlamentu, czyli wcale), aby je po dość banalnej obróbce pokazać użytkownikowi.
Z poezji najnowszej. Twórczość powstała pod prysznicem. Po tym jak mi się przypomniał film dokumentalny o obróbce kamieni. „Ten o kamieniu.” Mówiono mądrze przed wielu…
Kolejna notka z pola bitwy pod Oraclem. Znowu błąd z cyklu „pod MS SQLem działa”.
ORA-06502: PL/SQL: błąd liczby lub wartości: za mały bufor tekstowy
No i znowu ten Type Initialization Exception.
Tym razem w pracy (pozdro dla szefa- pozwolił mi na opisanie przypadku) zdarzyła mi się taka sytuacja.
Zrobiłam drobną zmianę w kodzie, by umożliwić sterowanie testemi (wstrzeliwany config z wiersza poleceń- . Wszystko pięknie ładnie na zielono, odpalam apkę….
Hej, dziś wpis będzie trochę inny. Opiszę ja, bo on u siebie nie chce. Mój nikowek jest kawoszem, a przy okazji lubi różne zabawy. Takie wiecie- miód malina.
Istnieje pewna klasa błędów, których rozwiązanie sprowadza się do edycji (lub przeniesienia) jednej linijki kodu. Do tych błędów należy ten, który udało mi się ostatnimi czasy popełnić (hmm… nie podam dokładnie kiedy, bo za cholerę nie jestem w stanie sobie przypomnieć daty urodzenia napisanego z rąsi ostatniego kawałku kodu). Ok, nie był do końca napisany ręcznie, bo użyłam snippetu „propdp”, który służy do genowania propert które sobie możemy użyć potem z poziomu XAMLa chociażby.